Search

Na Rozdrożu

Profesjonalna pomoc dla osób hiperseksualnych

Mój Manifest Zdrowej Seksualności

Cześć,

Z mojej wiedzy dotyczącej seksuologii jasno wynika, że rozróżnienie pomiędzy zdrowym i niezdrowym seksem nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Korzystanie z seksu w sposób instrumentalny, ukierunkowany nie na rozładowanie popędu płciowego, lecz na ucieczkę od jakichś trudnych emocji i sytuacji, znajduje się poza normalnością seksualną. Typowym przykładem takiego zachowania jest masturbacja, oraz każda inna forma zachowania seksualnego, dokonywana pod wpływem stresu. Więc jeśli nie oglądamy pornografii i nie masturbujemy się, to niekoniecznie oznacza to, że nasza seksualność jest zdrowa. Takie instrumentalne traktowanie seksu z partnerem też może szybko przekształcić się w zachowanie kompulsywne. Mózg wyrobi sobie nawyk, który będziemy chcieli usilnie powtarzać w każdej sytuacji, gdy będzie nam czegoś brakowało. Seks wynika ze sfery seksualności, a wykorzystywany jest jako substytut do zaspokajania wszystkich innych potrzeb.

W tej dziedzinie istnieją dwa główne mity:

Mit 1: Wstrzemięźliwość seksualna jest niemożliwa, a bez seksu rozpadniemy się na kawałki

To nie jest tak. Jeśli spełnione są inne potrzeby (bliskości, miłości, poczucia własnej wartości), to utrzymanie wstrzemięźliwości jest możliwe. Jednak coś trzeba zrobić z narastającą energią seksualną. Musisz ją w jakiś sposób przekierować. Nie jest to łatwe zadanie. Na początku mojego związku zachowywałem całkowitą wstrzemięźliwość przez kilka miesięcy. Wymagało to dużo pracy, dużo czasu spędziłem przekierowując energię seksualną na sport różne praktyki duchowe. Oczywiście nie jest to konieczne dla wszystkich i, w zależności od podejścia, może okazać się niezdrowe. Jeśli „zamrozimy” lub „zablokujemy” naszą seksualność, to problemy powrócą gdy na nowo podejmiemy życie erotyczne.

Mit 2: Masturbacja lub oglądanie pornografii same w sobie oznaczają uzależnienie od seksu.

Myślę, że większość osób w Polsce, kraju skąd pochodzę, ma to fałszywe przekonanie. Fakt, że ktoś pije alkohol automatycznie nie czyni z niego alkoholika. Podobnie jest z pornografią i masturbacją. Choć wydaje się to raczej zdroworozsądkowe, to jednak mam wrażenie, że wielu ludzi przeoczyło tę prostą kwestię. Są ludzie, którzy czasami oglądają pornografię, czasami się masturbują i generalnie są dalecy od obsesji na punkcie seksu lub kompulsywnej masturbacji. Te czynności nie pełnią dla nich funkcji służącej radzeniu sobie z czymś i nie podejmują ich, gdy są niezadowoleni ze swojego życia. Zachowania te nie wykraczają poza rozwojowe normy zdrowej seksualności dla dorosłych.

Fakt, że oglądanie pornografii nie jest równoznaczne z erotomanią, nie oznacza, że samo porno pozytywnie wpływa na naszą seksualność. Jestem głęboko przekonany, że w większości wypadków działa to jak fast-food, tyle że w odniesieniu do seksu. Jest szkodliwy nawet w małych ilościach, a w dużych może nas zatruć. Na myśl przychodzą też kwestie etyczne. Już sam ten biznes karmi się cierpieniem innych. Osobiście uważam, że z tego powodu korzystanie z pornografii jest nieetyczne. Wiele osób również uważa takie zachowania seksualne za niedopuszczalne ze względu na religię, aczkolwiek kwestie etyczne dotyczące każdej jednostki powinny być traktowane oddzielnie, z wyjątkiem psychologii ogólnej, która dotyczy całych społeczeństw lub ludzi ogólnie. Coś, co jest biologicznie lub rozwojowo normalne, niekoniecznie musi być dla wszystkich etyczne. Dlatego wiele osób, które nie są uzależnionymi od seksu, ale z powodów etycznych chcą przestać oglądać porno lub się masturbować, wydaje się nadawać sobie tę etykietkę, co może być dla nich dość szkodliwe. Fakt, że jakieś działanie jest dla kogoś nieetyczne i że ta osoba chce nad nim pracować, nie zrównuje go z kompulsywnym zachowaniem seksualnym.

Czy możliwa jest więc zdrowa masturbacja? Według mnie i 100% seksuologów – tak, to jest możliwe! Jednak może być trudne dla osób, które miały w przeszłości przypadki kompulsywnej masturbacji. Dla niektórych ludzi może to również być etycznie nieakceptowalne, ponieważ mogą mieć przez to poczucie wstydu seksualnego. Wstyd może szybko wymknąć się spod kontroli i być niezwykle szkodliwy dla danej osoby.

Ostatecznie to od nas zależy, w jaki sposób spożytkujemy naszą energię seksualną. Najważniejszą rzeczą do zrobienia jest podchodzenie do siebie i do samego z seksu z akceptacją, a nie z wstydem czy strachem. Aby móc się wyleczyć, należy zawsze kierować się ku źródłu problemu, a nie zwracać uwagę jedynie na symptomy takie jak kompulsywny seks lub kompulsywne oglądanie pornografii.

Podsumowując moje podejście w skrócie – nie to co robimy jest głównym problemem, lecz dlaczego to robimy.

Napisz swoją historię na nowo

Każdy z nas ma swoją historię. Niektórzy z nas, bardziej niż inni, cierpieli z powodu wykorzystywania, porzucenia lub zastraszania. Przez to, co wygadywali inni ludzie, zaczęli wierzyć, że są bezwartościowi, nie możliwi do pokochania lub po prostu zepsuci. Oczywiście, po uformowaniu takich przekonań na własny temat, podążamy za wzorcem postępowania, który ma je potwierdzić. Zatem nasze myśli stają się rzeczywistością, już nawet we własnych oczach zaczynamy uważać się za „niedobrych”, co jest po prostu nieprawdziwe!

Ale co by się stało, gdybyś dzisiaj wykonał odważny krok, by napisać swoją historię na nowo? Spróbuj dojrzeć najgłębszą i najczystszą część ciebie. Ciebie w najlepszych chwilach i najlepszych dniach. Pomyśl o tym! A następnie zastanów się co z wydarzeń z przeszłości wpłynęło na ciebie jako na człowieka.

Jaka była twoja historia?

Taka była moja:

Byłem zastraszany i wyśmiewany,

Byłem bity przez nauczycieli,

Błagałem mamę, by nas nie opuszczała, gdy byliśmy pięciolatkami,

Byłem w szpitalu z powodu bezsenności jako dziewięciolatek,

Byłem manipulowany i porzucany,

Ale jestem

Bystry i pełen energii,

Mam świetne poczucie humoru,

Mogę zaoferować innym moją bezwarunkową miłość i wsparcie,

Jestem wytrzymały i pełen nadziei,

Nie jestem ofiarą,

I nigdy się nie poddam!

Przeszłość odróżniam od tego, co jest prawdziwe teraz.

Teafulness – Medytacja z herbatą

Mam zamiar podzielić się z tobą prostym ćwiczeniem, które przywraca spokój ducha i pozwala świadomie cieszyć się użytkowaniem komputera. Nazwałem je „Teafullness” i stało się ono stałym punktem programu stosowanym w terapiach przez terapeutów z którymi współpracowałem. Nazywa się Tea-fullness, bo masz zamiar w pełni wypić herbatę, nie używając nawykowego umysłu, tak jak zwykle, ale z pełną koncentracją i świadomością tego co robisz. To jak, zaczynamy?

Musisz zrobić sobie herbatę (może to być każdy inny ciepły napój) i trochę poczekać, żeby nie poparzyć się od gorąca. Kiedy herbata będzie gotowa dopicia, weź kubek delikatnie w obie ręce, jak coś bardzo drogiego i bliskiego dla ciebie. W tym czasie oddychaj głęboko i skup się na ciepłu kubka w rękach, a następnie powróć do swojego naturalnego oddechu. Staraj się pozostawać w spokoju i nie myśleć o innych rzeczach – teraz istniejesz tylko ty i herbata. Jeśli herbata jest ciągle zbyt gorąca, musisz być ostrożny i cierpliwy. Poczekaj, aż temperatura będzie idealna aby się nią delektować, wciąż oddychając głęboko.

Następnie uchwyć filiżankę i powoli przybliż ją do ust. Zrób to, skupiając się na swoim oddechu i starając się poczuć w pełni aromat herbaty. Możesz zamknąć oczy, aby inne zmysły były bardziej wyraziste. Zrób głęboki wdech i wydech. Po nim, weź mały łyk herbaty i spróbuj skupić się w pełni na jego smaku i cieple. Po zrobieniu łyku, weź kolejny głęboki, spokojny wydech. Możesz to powtarzać tak długo jak chcesz, ja zwykle robię trzy lub cztery łyki, a gdy czuję się uspokojon i odświeżony przechodzę do innych zajęć. To dobra metoda, na początku twojej pracy przy komputerze, albo jako sposób reakcji na zapalniki.

Dajcie znać jakie było doświadczenia po zrobieniu tego ćwiczeni

Wszyscy jesteśmy uzależnieni

Witam wszystkich serdecznie,

Dam sobie rękę uciąć, że wielu z was czuje, że funkcjonuje zupełnie inaczej od otaczających was ludzi. Czujecie, że jesteście chorzy, zepsuci, że coś z wami nie tak. Inni wydają się szczęśliwi, wydają się żyć w świecie wolnym od nałogów. Nie raz samo słowo nałogowiec wyzwala w nas spiralę wstydu i niesmak, który zostaje z nami przez wiele godzin. Zastanawialiście się jednak czasem, czym tak naprawdę różni się wasze funkcjonowanie od funkcjonowania wielkiej miłośniczki czekolady, czy kogoś kto wchodzi w związek za związkiem, za każdym razem uznając, że to ta jedyna, największa w życiu miłość? Jeśli nie, to polecam poniższy cytat do refleksji:

“Chcąc zilustrować, jak działają uzależnienia na poziomie komórkowym naszego ciała, zajmijmy się jednym z najbardziej uzależniających narkotyków, heroiną. Tuż po wstrzyknięciu, heroina dokuje do receptorów opiatowych komórki. Są to te same receptory biologiczne, które zaprojektowane zostały w celu przyswajania endorfin, czyli neuropeptydów produkowanych w podwzgórzu. Zamiast oczekiwanych endorfin, komórka taka otrzymuje heroinę i uzależnia się od niej.

Teraz posłużmy się tym samym scenariuszem w odniesieniu do emocji. Emocje związane są z wytwarzaniem przez organizm peptydów (czyli molekuł emocji) które „dokują” do receptorów, znajdujących się na ścianie komórki. Powtarzające się przyjmowanie heroiny powoduje taki sam efekt, jak wielokrotne doświadczanie tej samej emocji. Receptory opiatowe twojego ciała zaczynają oczekiwać – a nawet są złaknione – tego szczególnego, odpowiadającego danej emocji, peptydu. W końcu twoje ciało uzależnia się od tej emocji.

Szokujące prawda? A przecież lubisz myśleć, że „jesteś odporny na te rzeczy”. Możesz przejeżdżać obok alkoholika, chwijącego się na krawężniku, obok narkomanów, ustawionych w ogonku przed kliniką odwykową, obok nałogowego palacza z pożółkłymi palcami i czarnymi płucami i pewnie pomyślisz: „Nie ja!”. Pomyśl jeszcze raz; tak, ty też!

Może coś z tego brzmi dla ciebie znajomo?

Destruktywne stany emocjonalne

Te same, powtarzające się w kółko sytuacje

Niemożność dokonania zmiany

Poczucie bezsilności i niezdolności do wykreowania czegoś nowego

Głębokie pożądanie specyficznych stanów emocjonalnych

Głosy, które słyszysz w głowie mówiące: „Chcę tego. Daj mi to”

Zarzekanie się że już nigdy w życiu czegoś nie zrobisz i robienie tego ponownie. ”

  •  What the Bleep Do We Know?! – W. Arntz, B. Chase i inni

Jak wiele osób które znacie, reaguje w ten sposób na różne sytuacje i bodźce ukazujące się w ich życiu? Być może nie różnimy się od ludzi dookoła nas tak bardzo jak nam się wydaje.

Pozdrawiam,

Adrian Sztobryn

Dzień Uwagi

Uważność, czy też mindfulness, staje się coraz bardziej popularnym ćwiczeniem także w polskiej kulturze. Niestety dla wielu osób wciąż niejasnym jest, jak należy ją praktykować i wiążą tą praktykę kontemplacyjną z religijnością dalekowschodnią (choć są obecnie dowody również na jej istnienie w kulturze judeochrześcijańskiej). Poniższy fragment książki “Cud Uważności” zawiera opis tego, jak można praktykować uważność w ciągu dnia i jak taki dzień może wpłynąć na resztę tygodnia. Zachęcam serdecznie do zakupienia całej książki.

Uważność należy praktykować każdego dnia i o każdej porze. Łatwiej to jednak powiedzieć niż uczynić. Dlatego też proponuję tym, którzy przychodzą na sesje medytacyjne, by zarezerwowali sobie jeden dzień w tygodniu i całkowicie poświęcili go praktyce bycia uważnym. Oczywiście, w zasadzie każdy dzień powinien być naszym dniem i każda godzina – naszą godziną, ale faktem jest, że tylko niewielu z nas osiągnęło ten punkt. Często wydaje się nam, że rodzina, praca i społeczeństwo okradają nas z czasu. Nalegam więc, by każdy z nas przeznaczył dla siebie jeden dzień w tygodniu. Na przykład sobotę.

Jeśli będzie to sobota, wtedy sobota musi być całkowicie twoim dniem – dniem nad którym będziesz całkowicie panował i w którym ty będziesz panem. Sobota stanie się dźwignią, która przybliży ci zwyczaj praktykowania Uwagi. W naszej grupie pracującej na rzecz pokoju i w służbie społecznej każdy ma prawo do takiego dnia, niezależnie od tego, jak pilną pracę właśnie wykonuje. W przeciwnym razie szybko pogubimy się w życiu pełnym zmartwień i aktywności i będziemy coraz mniej efektywni. Jakikolwiek dzień wybierzemy, traktujmy go jako dzień uwagi.

Po ustaleniu Dnia Uwagi wymyśl sobie sposób, który będzie przypominał ci w chwili przebudzenia, że to właśnie jest ten dzień. Możesz powiesić na suficie lub na ścianie kartkę z napisem “Uwaga” czy gałązkę sosny – cokolwiek, co przypomni ci, gdy tylko otworzysz oczy rano, że dzisiejszy dzień jest dniem uwagi. Dzisiaj – to twój dzień. Pamiętając o tym, może uśmiechniesz się uśmiechem, który potwierdzi, że jesteś uważny – uśmiechem, który zasila tę doskonałą uwagę.

Leżąc jeszcze w łóżku, zacznij powoli podążać za oddechem – wolnym, długim i świadomym oddechem. Potem powoli wstań z łóżka (zamiast – jak zwykle – z niego wyskoczyć), wspierając uwagę każdym ruchem. Kiedy już wstaniesz, umyj zęby i twarz i przystąp do wszystkich zwykłych porannych czynności, wykonując każdy ruch spokojnie, bez napięcia i uważnie. Podążaj za oddechem, bądź świadomy oddechu i nie dopuszczaj do rozproszenia myśli. Każdy ruch powinien być spokojny. Odmierzaj kroki spokojnym, długim oddechem i utrzymuj półuśmiech na twarzy.

Poświęć przynajmniej pół godziny na kąpiel. Kąp się powoli, utrzymując Uwagę, tak ażebyś po skończeniu tej czynności poczuł się lekki i odświeżony. Później możesz zabrać się do prac porządkowych, jak zmywanie naczyń, odkurzanie, sprzątanie ze stołu, szorowanie podłogi w kuchni i porządkowanie książek na półce. Cokolwiek będziesz robił, rób to powoli i z łatwością, z pełną uwagą. Nie czyń niczego, po to by jak najszybciej mieć to za sobą. Staraj się wykonywać każdą pracę w sposób zrelaksowany i całkowicie uważny. Ciesz się tym i czuj się jednym ze swoją pracą. Bez tego dzień uwagi straci wartość. Jeśli będziesz pracował uważnie, szybko zniknie pojawiające się uczucie, że czynności te są przykre i uciążliwe. Weź przykład z mistrzów zen. Niezależnie od tego, jakiego zadania się podejmują i jakie wykonują ruchy zawsze czynią to wolno i równo, bez niechęci.

Zaleca się początkującym w praktyce, by utrzymywali przez cały dzień nastrój ciszy. To nie znaczy że w dniu uwagi nie powinno się wcale mówić. Można mówić a nawet śpiewać, ale jeśli mówisz lub śpiewasz rób to z całkowitą uwagą, zważąjąc na to, co mówisz lub śpiewasz, ale ograniczaj mówienie i śpiewanie do minimum. Oczywiście można jednocześnie śpiewać i praktykować uwagę, dopóki jest się świadomym czynności śpiewania i tego, o czym się śpiewa. Pamiętaj jednak, że gdy siła twej medytacji jest jeszcze słaba, w czasie śpiewu i rozmowy o wiele łatwiej rozproszyć uwagę.

Ugotuj sobie obiad. Gotuj i zmywaj naczynia utrzymując uwagę. Zaparz herbatę, usiądź i pij uważnie – rano, po sprzątnięciu domu i po południu, kiedy skończysz pracę w ogrodzie lub naciszysz oczy widokiem chmur lub nazrywasz kwiatów. Daj sobie na to dużo czasu. Nie pij herbaty jak ktoś, kto połyka ją podczas krótkiej przerwy w pracy. Pij powoli i z szacunkiem – wolno, równo, bez wybiegania w przyszłość – tak jak Ziemia z wolna obraca się wokół własnej osi. Żyj chwilą obecną.

Tylko ta chwila jest życiem. Nie przywiązuj się do przyszłości. Nie martw się sprawami, które masz do załatwienia. Nie myśl, że musisz wstać i cokolwiek zrobić.

Bądź pączkiem spokojnie rozkwitającym na żywopłocie,

Bądź uśmiechem, cząstką cudownego istnienia.

Stój tu. Nie ma potrzeby odchodzić.

Ten kraj rodzinny jest piękny,

Jak kraj rodzinny naszego dzieciństwa,

Nie krzywdź go, proszę i śpiewaj dalej…

(“Motyl nad polem złotych kwiatów gorczycy” T.N.H.)

Wieczorem możesz czytać wartościowe książki i przepisywać różne z nich fragmenty, możesz pisać listy do przyjaciół lub robić cokolwiek, co sprawia ci przyjemność, a co wykracza poza normalne twoje obowiązki w ciągu tygodnia. I cokolwiek robisz, rób to świadomie. Zjedz skromną kolację, gdyż później, około godziny 22 lub 23 łatwiej będzie ci medytować z pustym żołądkiem. Po medytacji wyjdź na świeże, wieczorne powietrze i przejdź się powoli, świadomie podążając za oddechem i odmierzając krokami jego długość. Potem wróć do domu i pójdź spać, wciąż utrzymując uwagę. Niezwykle istotne jest, żeby każdy z nas mógł sobie pozwolić raz w tygodniu na dzień uwagi. Dzień taki jest bardzo ważny, a jego wpływ na resztę dni, nieoceniony. Wiem, że zauważysz znaczące zmiany w swoim życiu po trzech miesiącach praktykowania raz w tygodniu dnia uwagi. Dzień uwagi zacznie przenikać do pozostałych dni, sprawiając że w końcu będziesz żył uważnie przez cały tydzień. Jestem przekonany, że również docenisz znaczenie tej praktyki.

  • Thich Nhat Hanh, Cud Uważności, wyd. Czarna Owca, 1992

5 prostych sposobów na przyspieszenie zdrowienia

Nie ma znaczenia czy nad zdrowieniem pracujesz sam, czy też bierzesz udział w jakimś programie lub terapii. Jeśli nadal masz nawroty, oznacza to, że czegoś Ci brakuje. Oto kilka ważnych kroków, które mogą pomóc Ci zostawić za sobą obecne zmagania i przyspieszyć zdrowienie w potężny sposób:

  • Znajdź partnera w zdrowieniu. Dotrzyj do jakiejś grupy, społeczności swojego kościoła lub przyjaciela, któremu głęboko na Tobie zależy. Bardzo często uważamy, że najlepszym sposobem by wyzdrowieć byłoby ustanowienie naszego partnera życiowego naszym głównym wsparciem w zdrowieniu, jednak dość często kończy się to źle. Ważne jest, abyś był szczery w kontaktach z partnerką, aczkolwiek dzielenie się szczegółami każdej stronki, którą odwiedziłeś może być po prostu obciążeniem, którego partner nie może lub nawet nie chce udźwignąć. Jeśli zdecydowałeś się jednak podjąć ten krok i uczynić żonę/małżonka/dziewczynę Twoim wsparciem w zdrowieniu, upewnij się, że wyznaczycie na to termin – na przykład obejmujący pierwszy rok powrotu do zdrowia.
  • Skorzystaj z oprogramowania monitorującego. Dostosuj słowa kluczowe, których używałeś w swoich internetowych poszukiwaniach. Bądź kreatywny. Proponuję dodanie słów kluczowych we wszystkich językach, które znasz lub w których je słyszałeś, byś nie mógł oszukiwać słowami kluczowymi w obcych językach. Upewnij się, że po każdym nawrocie dodajesz kolejne słowa kluczowe, by Twoja ochrona za każdym razem stawała się coraz lepsza. Daj osobą wspierającym dostęp do programu, tak aby otrzymywały powiadomienia gdy masz nawrót i mogły reagować.
  • Opuść wszystkie grupy i strony w mediach społecznościowych, które Cię odpalają. To może brzmieć jak bułka z masłem, a jednak wciąż możesz odczuwać pokusę, by angażować się w grupy, które Cię odpalają. Bardzo istotnym jest, by zerwać wszystkie więzy łączące Cię z nałogiem – usunąć wszystkie fałszywe emaile, konta na Facebooku, oraz poinformować seks-przyjaciół, że nie będziesz już więcej się z nimi kontaktować.
  • Przed korzystaniem z komputera ustal cele. Bardzo często nawroty choroby występują z powodu zwykłej bezmyślności. Zaczynasz korzystać z technologii nie mając niczego konkretnego na celu, a ostatecznie to technologia używa Ciebie. Spisz trzy rzeczy, które chcesz zrealizować zanim użyjesz komputera lub telefonu. Po skończeniu, zamknij lub wyłącz urządzenie i je odłóż. Pomoże Ci to zachować uważność w trakcie korzystania z tych urządzeń oraz zaoszczędzi mnóstwo czasu, który traciłeś na surfowaniu i, prawdopodobnie, szukaniu rozładowania seksualnego.
  • Znajdź sobie hobby. To kluczowe. Jeśli porno jest najlepszym, czym możesz zajmować się ciągu dnia i wykluczysz to ze swojego życia, to w końcu nie będziesz miał się ku czemu zwrócić. Brak hobby, pasji i celów w życiu bardzo często kieruje nas z powrotem ku uzależnieniu. Zamiast pornografii potrzebujesz jakiejś zdrowej rozrywki, czegoś co czyni życie lepszym. To mogą być aktywności sportowe, sztuka, tworzenie czegoś – im bardziej angażujące społecznie, tym lepiej. Hobby i pasje to świetne sposoby na wypełnienie czasu po pracy i przełamanie izolacji. Musisz być pro-aktywny i poszukiwać zajęć, które naprawdę sprawią Ci przyjemność. Każdego tygodnia próbuj czegoś nowego. Być może znajdziesz coś, w co będziesz mógł w pełni się zaangażować!

Co działa? Podsumowanie 4 lat zdrowia seksualnego

Witam wszystkich,

Zbliża się 4 rocznica mojej abstynencji. W związku z tym chciałbym się z wami podzielić metodami, które się dla mnie sprawdziły. Będzie to ogromne uproszczenie i z pewnością większość z was stwierdzi “łatwo mówić – ciężej zrobić”, dlatego z chęcią odpowiem na wasze pytania – jeśli jakieś się pojawią – dotyczące tego co można zrobić, aby zbliżyć się do takich efektów.

1. Nie biczuj się swoimi myślami. Ucz się na błędach, zamiast karmić poczucie winy.

2. Bądź swoim najlepszym przyjacielem. Jesteś jedyną osobą z którą spędzisz całe swoje życie.

3. Planuj swój czas. Nie zostawiaj sobie czasu na nudę. Wyznaczaj sobie cele.

4. Zamiast skupiać się na tym co chcesz przestać robić, skup się na tym, co chcesz zacząć robić.

5. Jak by cię to nie przerażało, zawsze idź w stronę miłości i bliskości. Bez niej nie ma zdrowia seksualnego.

6. Szukaj profesjonalnej pomocy. Im szybciej tym lepiej – mniej zmarnowanych lat.

7. Przyjrzyj się temu jak oszukujesz siebie i innych. Podwójne życie nigdy nie pozwoli ci wyzdrowieć.

8. Uczyń ze swojego zdrowienia priorytet numer jeden.

9. Zobacz, co cię odpala, szukaj działań, które koją napięcie. Za każdym zapalnikiem stoi niezaspokojona zdrowa potrzeba.

10. Nie jesteś swoim nałogiem. Nałóg opiera się na działaniach, a działania, na decyzjach, które podejmuję i które mogę zmienić.

To co wypierasz, staje się demoniczne.

„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.” – C. G. Jung

Każdy ma taką część siebie, której nie lubi. Część, którą tak bardzo chcemy ukryć przed sobą i całym światem, że upływem czasu i zainwestowanym w to wysiłkiem staje się ona dla nas niewidzialna. Może być to część związana z bardzo trudnym i traumatycznym doświadczeniem, emocjami lub po prostu wady czy popędy, których nie chcemy zaakceptować jako składników naszej prawdziwej natury. Terminem, którego używam do opisania tego procesu jest WYPARCIE. Robimy to, ponieważ odkrycie całej prawdy o nas samych jest często niebezpieczne dla naszej kruchej samooceny i obrazu samego siebie. Boimy się tego, czego moglibyśmy się o sobie dowiedzieć zaglądając w te mroczniejsze zakątki naszych umysłów. Niektórzy ludzie są tak skuteczni w wypieraniu, że absolutnie nie widzą, iż za ich zachowaniami stoi potężna siła napędowa. Według nich zachowanie pojawia się samo z siebie, nie ma przyczyny, więc nie ma też wytłumaczenia i rozwiązania. Taka mentalność może być poważną przeszkodą w pracy nad kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi i innymi problemami natury psychicznej.

Niektórzy z Was zapytają – niby dlaczego jest to przeszkodą? Przecież muszę po prostu praktykować dobre nawyki i unikać tych złych, a moje życie się zmieni.

To prawda… w pewnym stopniu. Twoje życie faktycznie ZMIENI SIĘ, jeśli będziesz praktykował dobre nawyki i unikał złych. Ale dopóki nie zrozumiesz motywów i niespełnionych potrzeb ukrywających się za Twoimi złymi nawykami, nigdy nie znajdziesz czegoś, co odpowiednio je zastąpi, a cierpienie w tej lub innej formie, będzie trwało dalej.

Innym powodem dlaczego w procesie zdrowienia kładę tak duży nacisk na tę kwestię jest fakt, że kontroluje nas to, co jest ukryte przed naszą świadomością. Gdy coś jest ukryte, nie mamy szans by to przepracować, kontrolować lub zmienić. Dlatego też taki wzorzec lub mechanizm zaczyna kontrolować nasze życie. Im bardziej sfrustrowani jesteśmy, im bardziej nie zaspokajamy własnych potrzeb, tym trudniej utrzymać nasze zachowanie pod kontrolą. Po jakimś czasie można się nawet zorientować, że gdy jesteśmy „odpaleni”, to zachowujemy się tak, że nie potrafimy już nawet rozpoznać samych siebie. Czasem słyszę to z ust moich klientów: „czułem, jakbym nie był sobą, jakbym to nie ja robił wszystkie te rzeczy, jakby ten nałóg przejął nade mną zupełną kontrolę”. To właśnie ten moment, gdy to co robimy staje się w naszych oczach demoniczne.

Używam słowa „demonicznie” intencjonalnie. Ludzkość ma za sobą długą historię demonizowania seksualności. Pamiętaj – im bardziej coś osądzamy, tym gorsze się nam to wydaje i tym bardziej nie chcemy mieć z tym wiele wspólnego.

Rezultatem tłumienia swojej seksualności i osądzania samego siebie jest to, co wielu z Was nazywa uzależnieniem od seksu lub kompulsją seksualną. Nasz kontakt z tą sferą naszego funkcjonowania słabnie tak bardzo, że nieomal zaczyna ona wieść swoje własne życie. To właśnie w tym miejscu wszystko zaczyna się psuć, tracisz szacunek do samego siebie, tracisz szacunek swoich bliskich, a czasem tracisz pracę, możliwości życiowe i związki.

Wszyscy obwiniamy za to nasz „zbyt silny popęd seksualny” lub „obsesję seksualną”, jednak faktem jest, że obsesja wystąpiła, ponieważ nigdy tak naprawdę nie uszanowaliśmy swojego seksualnego ja. Nigdy nie czuliśmy się z nim w pełni komfortowo. Tym samym frustracja narastała, aż do momentu gdy nie mogliśmy sobie z nią poradzić ani jej opanować.

Spróbujmy zrozumieć tę zależność lepiej. Wszyscy znamy trudy walki z uzależnieniem od seksu i pornografii. Ta dzika, pierwotna, seksualna część nas, w miarę dorastania, często staje się czymś, czego nie chcemy w sobie nosić. Nie chcemy odczuwać i doświadczać tej części siebie. Proces wypierania mógł zacząć się u Ciebie bardzo wcześnie. Być może powiedziano Ci, że seks jest zły i powinieneś wstydzić się własnej seksualności. Może był to temat tabu, nigdy nie ujawniony, więc nie miałeś szansy by wypracować zdrowe spojrzenie na Twoją seksualność i przetworzenie tej energii w najbardziej produktywny sposób. To właśnie proces wypierania może być głównym powodem tego, że Twoja seksualność wymknęła się z pod kontroli.

Czy zatem powinniśmy pozbyć się „złego wilka”? Moja odpowiedź brzmi: Nie.

Wszystko, co się w Tobie znajduje może zostać przez ciebie użyte. Każda część Ciebie posiada pewne zdrowe potrzeby i pełni wartościową rolę. Musisz tylko odkryć jakie zdrowe potrzeby ma dana część Ciebie i zacząć je spełniać! Wielu z nas pragnie przygód, różnorodności, bezpieczeństwa, intymności i wszystkich tych rzeczy, które można zrealizować w zdrowym kontekście – również w seksualnym kontekście związku. Możemy uprawiać szalony seks z ukochanym partnerem lub partnerką, pod warunkiem, że zbudujemy wystarczająco silne poczucie bezpieczeństwa i intymności w naszym związku. Ale wstydzimy się naszych potrzeb, więc zaczynają one wyglądać jak obraz w krzywym zwierciadle. Pragniemy intymności, a zamiast tego kompulsywnie oglądamy porno. Pragniemy bezpieczeństwa i spokoju, ale podejmujemy coraz to bardziej ryzykowne zachowania seksualne. Pragniemy przygód, a spędzamy godziny na masturbacji przed ekranem komputera.

Jak możesz sobie uświadomić, że coś wyparłeś? I co z tym zrobić?

Przede wszystkim, zacznij obserwować w jaki sposób oceniasz innych. Bardzo często jesteśmy krytyczni wobec czegoś w cudzym zachowaniu, czego nie chcemy zaakceptować we własnym. Widzimy dziewczynę, która ubiera się jak „dziwka” i jesteśmy nią źli, ale w istocie denerwuje nas to, bo nie potrafimy zaakceptować, że nas to podnieca. Widzimy kogoś, kto ma bardzo silne poczucie własnej wartości i od razu oceniamy: „ale cwaniak”. A tak naprawdę sami chcielibyśmy mieć takie poczucie własnej wartości jak ta osoba i, prawdopodobnie, jest tak, bo wyparliśmy tę silną, bystrą i charyzmatyczną część siebie.

Gdy zauważysz takie silne reakcje, przyjrzyj im się bliżej. Zacznij zadawać pytania. Skąd to się wzięło? Jakich cech nie lubię w tej osobie? Czy sam mam podobne cechy lub czy są to cechy, których mi brakuje? Czy chciałbym być taki jak ta osoba? Jakie potrzeby i popędy budzi we mnie ta osoba?

Gdy odkryjesz już co to jest i jakie niespełnione potrzeby stoją za takim zachowaniem, zacznij je uznawać. Uznaj, ucz się i poznawaj siebie oraz akceptuj. Nawet najmroczniejsza część Ciebie posiada zdrowe potrzeby, które można nauczyć się zaspokajać w sposób zdrowy i umacniający.

Królowa Lodów

Ten artykuł będzie utrzymany w trochę humorystycznym tonie, zatem proszę wszystkich, których łatwo urazić, o zaprzestanie czytania.

W 11-stym epizodzie 15-tego sezonu „Miasteczka South Park”, zatytułowanym „Broadway Bro Down”, ojciec głównego bohatera – Randy Marsh, odkrywa, że jego żona potrafi zrobić mu niesamowitego loda po tym, jak zabiera ją na broadwayowski musical. Po wielu podobnych sytuacjach dochodzi on do wniosku, że napisze i wyreżyseruje wyjątkowy musical o nazwie „Królowa Lodów”, który pozwoli przemycić ideę oralnego zaspokajania partnera do kobiecych umysłów. Jakkolwiek absurdalne czy obleśne może się to wydawać, tak w tym odcinku można, moim zdaniem, znaleźć interesujące drugie dno.

  • Jak często chciałeś niesamowitego, dzikiego seksu, a Twój partner/ka wykazywał zupełny brak zainteresowania?
  • Jak często sprawiało to, że czułeś się zły lub urażony?
  • Jak często naginałeś zasady czy granice partnerki, by dostać co chciałeś?
  • Jak często wmanewrowywałeś swoją żonę, narzeczoną lub partnerkę w seks?

Wszystkie z tych sytuacji świadczą, że w kwestii seksu wciąż wykazujesz porno-mentalność.

Mentalność ta nie tylko stawia kobiety w niższej pozycji, jako istoty podległe, stworzone zasadniczo do seksualnego zaspokajania mężczyzn, ale co najważniejsze – nie działa. Nikt nie otworzy się na cieszenie się z Tobą swoją seksualnością, jeśli nie uszanujesz tej osoby i jej potrzeb.

I o tym właśnie w mojej opinii opowiada „Broadway Bro Down”. Główny bohater tego odcinka okrywa, że zaspokajanie emocjonalnych potrzeb jego partnerki, spędzanie z nią wartościowych momentów i wspólne robienie od czasu do czasu rzeczy, które lubi, zamiast zajmowania się wyłącznie sobą, daje zarówno jemu jak i jego żonie okazję by na nowo odkryć i cieszyć się swoją seksualnością. Można by przypuszczać, że w przeszłości manipulował lub zaspokajał swoje fantazje pornografią, zamiast wprowadzić do swojej relacji trochę miłości, czułości i szczerego zainteresowania partnerką (m.in. tym co lubi robić). Te kwestie są podstawą tego, co nazywamy intymnością emocjonalną, a co jest kluczem do zdrowych i szczęśliwych aktywności seksualnych.

Tak więc, zamiast żywić urazę wynikającą ze swojej roszczeniowej postawy, pomyśl co Ty możesz zrobić by faktycznie poprawić swój związek:

  • Kiedy ostatni raz zaprosiłeś ją do restauracji czy na randkę?
  • Kiedy ostatni raz zrobiliście razem coś co sprawiłoby wam obojgu radość?
  • Kiedy ostatnio naprawdę słuchałeś, gdy mówiła o czymś dla niej ważnym?

I w jaki sposób zaspokajasz swoje potrzeby?

Dość często nie jesteśmy w stanie być obecni dla innych, bo, przede wszystkim, nie potrafimy być obecni nawet dla samych siebie. Nie wiemy jak okazywać miłość i uznanie, ponieważ nie ćwiczymy tego na sobie. Jeśli jesteś w dobrej relacji ze sobą, to jakość więzi emocjonalnej i poczucie bezpieczeństwa z partnerem wzrasta, a Twoje życie seksualne zaczyna być coraz bardziej satysfakcjonujące.

Dlatego też w prawdziwym życiu trzeba zmężnieć i być w stanie myśleć również o cudzych potrzebach, jeśli sami mamy dostać to czego chcemy. Kiedykolwiek gdy czułem, że potrzebuję porno by móc „doświadczyć niesamowitego seksu”, zawsze powtarzałem sobie – „nie, oglądasz tylko dwójkę ludzi uprawiających seks na ekranie. Jeśli chcesz doświadczyć udanego seksu w swoim życiu, musisz najpierw obdarzyć partnera poczuciem bezpieczeństwa i czułości. To jedyny sposób na doświadczenie wspaniałego seksu. Porno jest jedynie sposobem by dalej tkwić w świecie fantazji i śnić o czymś, czego nigdy nie będziesz miał”.

PS Identyfikujesz się z tym, co piszę? Chciałbyś posłuchać moich refleksji oraz uzyskiwać porady w zakresie Twojego zdrowienia w trybie cotygodniowym? Zajrzyj do naszego Treningu Standardowego.  Oferujemy cotygodniowe grupowe mityngi telefoniczne, sesje indywidualne, podręcznik zawierający wszystkie narzędzia potrzebne do uwolnienia się ze szponów nałogu oraz wsparcie silnie zmotywowanych psychologów i recovery coachów, którzy także w tym tkwili i znają drogę wyjścia.

Blog at WordPress.com.

Up ↑